działaj lokalnie

Ostatnio dodane

Wywiad z Soup Culture

Ostatnio przeprowadziliśmy wywiad z Soup Culture, czyli siecią ekologicznych restauracji, której znakiem rozpoznawczym jest stosowanie jadalnych kubków do zup.

Skąd wziął się pomysł na założenie takiej działalności? Czy od początku miała być ona wegetariańska lub wegańska oraz ekologiczna?

Pomysł narodził się w Ukrainie, na długi czas przed obecnie trwającą rewolucją ekologiczną. Wyniknął głównie z potrzeby jakościowego i ekologicznie zapakowanego street foodu. Pomysłodawcy Soup Culture – Kirilowi Puzenko zwyczajnie brakowało na ulicach ukraińskich miast wegetariańskich restauracji z szybkim jedzeniem. Ważnym czynnikiem rozwoju marki była też pasja do technologii, jaką ma twórca maszyn do wypieku jadalnych kubków – Eugeniusz Adintsov. Dołączył on do zespołu tworzącego Soup Culture i stworzył ostateczną wersję pieca, który jest głównym filarem marki. Następnie postanowił pokazać ten koncept światu i przywiózł Soup Culture do Polski. Do dzisiaj idee, na których zbudowana jest nasza sieć, nie zmieniły się. Zapewne dlatego, że nie były one stworzone pod biznes, a odwrotnie, to biznes zrodził się z tych idei, czyli świadomej dbałości o swoją dietę i troski o środowisko.

Co oznacza idea zero waste dla Soup Culture?

W okresie przepełnionego rynku i ogromnych dysproporcji w obszarze żywienia na całym świecie, chcemy dostarczać maksymalnie naturalny produkt, minimalizując straty i produkcję odpadów. Budujemy nasze menu na sezonowych produktach i nie wykorzystujemy mięsa. Nie pakujemy w plastikowe opakowania, tylko sami wypiekamy pyszne, jadalne kubki. Mamy krótką kartę i zmieniamy ją raz w tygodniu, opierając się na lokalnych potrzebach, bez podporządkowania systemowi centralnemu. Uważamy to wszystko za najbardziej racjonalny kierunek. Biznes nie powinien uzasadniać wyrządzania szkód środowisku, kiedy mamy już wystarczająco dość wiedzy i możliwości, by tego nie robić.

Dlaczego staracie się głośno mówić o globalnym problemie produkcji i zużycia plastiku?

Bo ten temat przekłada się bezpośrednio na wzrost świadomości nas, jako konsumentów, a co za tym idzie, wspiera dokonywanie lepszych wyborów, zdrowszych dla nas i dla planety. Problem nadmiaru odpadów z tworzyw sztucznych dotyczy nie tylko Polski czy Ukrainy, ale stał się już sprawą globalną i o tej skali musimy pamiętać. To, co jemy i w co to pakujemy ma wpływ na świat i życie innych ludzi, nierzadko mieszkających tysiące kilometrów od nas. Problem, który staje się globalny, stawiał gdzieś pierwsze kroki. Nie prowadzimy w tym obszarze jednak szerokich kampanii, nie deklarujemy, a zakasujemy rękawy i działamy oddolnie tworząc odpowiedzialny biznes, rozmawiamy z gośćmi, nawiązujemy pozytywne relacje, zdarza się, że spotykamy się z uczniami i opowiadamy jaki mamy, jako ludzie, ogromny wpływ na środowisko.

Skąd bierzecie składniki do waszych dań? Czy zależy wam na lokalnych dostawcach?

W przeciwieństwie do wielu sieci franczyzowych, u nas system dostaw nie jest scentralizowany i nie uzależniamy naszych franczyzobiorców od jednego miejsca dostaw. Poszczególni właściciele zaopatrują się lokalnie i chodzi tu nie tylko o możliwość regionalnej indywidualizacji menu, ale również zalety korzystania z lokalnych, autentycznych produktów.

To zdecydowanie ważny element strategii, dzięki któremu klasyczne smaki w każdym Soup Culture będą te same, ale znaczna część pozycji z pełnej karty będzie dostępna tylko w wybranych lokalizacjach, zgodnie z ich położeniem i dostępnością lokalnych produktów.

Tworzycie jadalne kubki do zup. Czy moglibyście powiedzieć trochę więcej o tym ekologicznym rozwiązaniu? Z czego produkowane są takie kubki i czy nie pojawiają się takie problemy jak np. przeciekanie zupy po jakimś czasie? Czy mogą się one przeterminować?

Jadalne kubki są znakiem rozpoznawczym naszej marki i genialnym rozwiązaniem w ogóle, w perspektywie nadprodukcji odpadów w street foodzie. Dlatego w Polsce oferujemy współpracę partnerską, na mocy której można bez systemu franczyzowego zakupić piec, by wypiekać jadalne kubki w swojej gastronomii. To rozwiązanie na miarę obecnych czasów i chcemy tutaj przetestować ten rodzaj współpracy, by inne koncepty również mogły wprowadzać je u siebie. Kubki są wegańskie, z mąki, wody, oleju rzepakowego i naturalnych przypraw typu kurkuma czy spirulina. Dzięki specjalnej technologii pieczenia zamieniają się w pyszną przekąskę, która doskonale uzupełnia posiłek. Kubki wypiekane są tego samego dnia, często w obecności klientów i w ciągu dwóch dni powinny zostać skonsumowane. Myślimy o tym w kontekście zakupu jadalnych kubków na indywidualne zamówienie, np. event, który odbywa się następnego dnia. W lokalach Soup Culture zawsze sprzedajemy kubki wypieczone najwyżej kilka chwil przed zamówieniem. Przeszły one wszelkie testy na przeciekanie i w 99,9 % przypadków się to nie zdarza, możemy jeść ich zawartość tak długo, jak mamy na to ochotę 🙂

Jak wpadliście na pomysł użycia jadalnych kubków zamiast zwykłych? Czy sami wymyśliliście sposób na zrobienie ich?

Tak jak wspominałam już wcześniej, finalną technologię pieczenia stworzył Eugeniusz Adintsov, na prośbę pomysłodawców Soup Culture, którzy poszukiwali sposobu na produkcję ekologicznych kubków, do zup serwowanych na wynos. Produkt ten został następnie opatentowany i obecnie, by korzystać z pieca Soup Culture i wypiekać jadalne kubki należy mieć naszą zgodę na korzystanie z tego patentu.

Dlaczego nie zdecydowaliście się po prostu na używanie kubków papierowych, które są popularnym ekologicznym zamiennikiem dla plastiku?

Papier używany jednorazowo na szeroką skalę nie jest po prostu ekologicznym zamiennikiem. By stwierdzić, czy w takiej postaci używany papier jest bardziej eko powinniśmy posłużyć się jakąś specyfikacją i mieć punkt odniesienia. Posługując się przykładami z gastronomii, kiedy papier służy do pakowania żywności, zazwyczaj brudzi się i traci już szansę na odzysk. Wiele kartonowych / papierowych opakowań dostępnych na rynku jest ponadto powlekanych, głównie plastikiem, by wzmocnić wytrzymałość na temperaturę, tłuszcz, płynną zawartość. Mamy zatem wielomateriałówkę, nienadającą się do recyklingu, a co również ważne, często mogącą negatywnie wpływać na zdrowie konsumentów. Nie zawsze jest tak, że dostępne sposoby, powszechnie uznawane za lepsze, faktycznie takie są.

Jakie są koszty oraz czas wyprodukowania jadalnego kubka w porównaniu do zakupu gotowych papierowych/plastikowych jednorazowych kubków do zup? Jeśli różnica
jest duża, dlaczego mimo wszystko decydujecie się na tę opcję i czy wpływa to na
cenę posiłków?

To wybór bazujący na fundamentalnej zasadzie działania. Nasze kubki traktowane są jak część posiłku, a nie opakowanie, stąd chłodne kalkulacje nie bardzo się sprawdzą. W Soup Culture od początku założenie było takie, że posiłki są wydawane w pakiecie z jadalnym kubkiem. Po pierwsze nie ma to jednak przełożenia na klienta, bo nie dopłaca on jak za dodatkowe, eko opakowanie. Ponadto korzyści zamiany jednorazówek na jadalne, ale pyszne naczynie, ma całą listę zalet, od środowiskowych, przez smakowe, po zdrowotne i leżą one po każdej ze stron. By oferować pełnię tej dobroci, poświęciliśmy kilka lat na opracowanie takiego sposobu wypiekania, by te naczynia były naprawdę smaczne, więc finalnie, oferujemy gościom absolutnie wyjątkowy, świeży i pełnowartościowy produkt w naprawdę niskiej cenie. A co najważniejsze, nie zaśmiecamy planety.

Pokazujecie też zupy podawane w szklanych słoikach, zamiast jadanych kubków; czy jest zatem możliwość przyniesienia własnego słoika lub termosu i przy zakupie poproszenie o nalanie zupy właśnie do niego? Albo czy istnieje jakiś system
zwracania słoików, w których została zakupiona zupa? Jeśli nie, czy macie zamiar wprowadzić w przyszłości podobne rozwiązanie?

Bardzo zachęcamy do tego, by w przypadku, kiedy chcemy zaopatrzyć się w dodatkowe porcje na później, przynosić swoje pojemniki lub słoiki. Gotowych porcji w słoikach nie mamy w regularnej sprzedaży, większe porcje były czasową ofertą w momencie zamrożenia gastronomii.

Czy oprócz jadalnych kubków Soup Culture stosuje inne ekologiczne rozwiązania? Czy planujecie wprowadzenie nowych?

Wykluczyliśmy plastik i do minimum ograniczyliśmy druk naszych materiałów promocyjnych. W wielu lokalach Soup Culture za granicą wypiekamy również kubki w słodszej wersji, do deserów, a ponadto pracujemy właśnie nad wprowadzeniem do wybranych lokali dań w bredpakach, czyli chrupiących miskach, pieczonych wg technologii należącej do naszej drugiej marki BreadPack. Ekologiczne rozwiązania w gastronomii rodzą się w naszych głowach, nie uzależniamy się od produktów gotowych na rynku, także na pewno będą nowości, natura nie przestaje nas inspirować 🙂

Możecie opowiedzieć nieco o waszym systemie franczyzy? Dlaczego zależy wam na współpracy z innymi lokalami?

Zasadą naszej franczyzy jest konsekwencja we wdrażaniu zasad marki przy jednoczesnej, dużej swobodzie franczyzobiorców. O ile oferujemy duży pakiet franczyzowy, o tyle nasi franczyzobiorcy mają, przy całym wsparciu, prawie pełen wpływ na finalny wygląd i ofertę swojego lokalu. Co jednak istotne, te pierwotne zasady nie są elastyczne i każde Soup Culture powinno działać odpowiedzialnie, zgodnie z ideami, o których już rozmawialiśmy. A aby realnie wdrażać te zasady w swoim biznesie potrzeba osobistego zaangażowania i wysokiej świadomości, nie tylko dotyczącej środowiska, ale też w ogóle modeli franczyzowych w Polsce. Kupując franczyzę Soup Culture naprawdę ma się swoją zupiarnię, trzeba ją budować, rozwijać i tym samym mieć oczywiście ogromną satysfakcję i dochody. W naszym systemie realnie jest się właścicielem swojego lokalu lub lokali. A na razie nie jesteśmy tutaj, nad Wisłą, przyzwyczajeni do takiego modelu. Franczyzobiorcy wolą mieć mniejszy wpływ przy jednoczesnym poczuciu posiadania własnego biznesu, nawet, kiedy nie mogą decydować praktycznie o niczym istotnym dla marki. To wpływa na liczebność naszej sieci w Polsce i dla porównania za granicą. Chęć otwierania Soup Culture w innych krajach jest bardzo wysoka. Fantastycznie jednak, że o ekologii tyle w naszym kraju zaczęło się mówić i doceniać szczere rozwiązania biznesowe, innowacje, które mogą być alternatywą dla dotychczas niezauważanego problemu. Chcemy, aby trend odpowiedzialnego biznesu w tak istotnym obszarze gastronomii, bo polega ona przecież na karmieniu innych osób i ma realny wpływ na środowisko, rósł i wzmacniał też świadome postawy u konsumentów. Ponadto naprawdę łatwiej otworzyć swoją działalność mając kompleksowe wsparcie i skorzystać z doświadczeń znanej marki, która ma już wiele za sobą. Bardzo zachęcamy do współpracy z nami 🙂

Soup Culture jest obecne w 9 miejscach w Polsce a także zagranicą; co wyróżnia wasze restauracje i zapewnia im popularność?

Soup Culture jest obecnie w Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu i niestacjonarnie w Warszawie jeśli chodzi o Polskę, za granicą jesteśmy m.in. na Ukrainie, Słowacji, Czechach, Rosji, Szwecji, czy Norwegii. Konsekwencja, szczerość i dobry, fair produkt, to chyba najważniejsze cechy, za które nasi goście nas doceniają.

Gdzie można Was znaleźć we Wrocławiu oraz Warszawie?
Wrocław ul. Świdnicka 43 – https://www.facebook.com/soupcultureplwroclaw
Poznań, ul. Dąbrowskiego 15 – https://www.facebook.com/scpoznan
Kraków, ul. Św. Sebastiana 10 – https://www.facebook.com/SoupCultureKrakow
W Warszawie na ten moment nie ma nas stacjonarnie, ale można zamówić nas na swoje wydarzenie pisząc na hello@soupculture.pl

Wywiad z Projekt Mniej

Projekt mniej to internetowy sklep ekologiczny, którego założyciele, Monika oraz Bartek, promują filozofię zero waste oraz popularyzują ekologiczny styl życia.

Na waszej stronie internetowej piszecie, że wyznajecie zasadę: „It’s about reduction not, perfection”. Jak rozumiecie ją w kontekście zero waste?

Ruch zero waste często utożsamiamy z całkowitym poświęceniem się tej idei i zaprzestaniem produkowania jakichkolwiek odpadów. Uważamy jednak, że jest to w naszych czasach nie do końca możliwe, natomiast jesteśmy zwolennikami tego, by się tym procesem bawić i czerpać z niego jak najwięcej radości. To właśnie ciągła redukcja odpadów, które produkujemy, coraz to nowsze i bardziej odpowiedzialne wybory wciąż przybliżają nas do idei zero waste. Warto też pamiętać, że w żadnej dziedzinie życia nie musimy być perfekcyjni 24h na dobę, bo to niemożliwe, a często stanowi to przyczynę irytacji i rozczarowania potknięciami, które nam się zdarzają. Dlatego wiadomość, którą moglibyśmy przekazać tym, którzy chcą zadbać o planetę, brzmiałaby: Redukuj ile możesz, zmieniaj te dziedziny, w których aktualnie najłatwiej wprowadzić jakieś zmiany, ciesz się z tego co już zrobiłeś i szukaj wciąż nowych rozwiązań, by po prostu zmieniać się na lepsze.

Jak zaczęła się wasza przygoda z życiem zero waste?

Nasza przygoda z zero waste, choć tak naprawdę bardziej z less waste, zaczęła się na dobre w momencie, kiedy zamieszkaliśmy ze sobą. Wcześniej, mimo chęci i wprowadzania nawet małych zmian, nie do końca było możliwe wykreowanie takiego sposobu życia jaki chcieliśmy, a przynajmniej było to bardzo trudne. Powodem było mieszkanie w domu rodzinnym, gdzie nie do końca mieliśmy moc sprawczą, ale też brak chęci do niektórych zmian wśród domowników. Wyprowadzając się i rozpoczynając też trochę “nową drogę życia” postanowiliśmy zaplanować ją całkowicie po swojemu. Oboje zgodnie możemy stwierdzić, że szukanie rozwiązań dla domu w duchu “less waste” i zmienianie wiele nawyków czy przyzwyczajeń od początku sprawiało nam ogrom radości. Myślę, że było tak też dlatego, że do wszystkiego podchodziliśmy bez większej presji, a każdą zmianę wprowadzaliśmy na zasadzie małych kroczków.

Jaki był początkowy odbiór waszego sklepu?

Najpierw powstał Instagram, gdzie dzieliliśmy się naszą drogą. Pomysł na sklep przyszedł podczas spaceru w Puszczy Noteckiej, a potem rozwinął się na całego. Przyjęcie informacji o nim było pozytywne, ale za to możemy dziękować wspaniałej, wspierającej społeczności, która nas otacza. Na Instagramie, Facebooku lub wokół nas są osoby, które cieszą się z tego co tworzymy, regularnie otrzymujemy od nich odzew pełen rad, propozycji i mnóstwo pozytywnej energii.

Czy uważacie, że na polskim rynku brakuje marek przyjaznych środowisku, lub jeśli istnieją, to są one niedoceniane?

Marki przyjazne środowisku kiedyś stanowiły małą kroplę w oceanie, ale aktualnie jest ich coraz więcej. Wybór kosmetyków, opakowań, akcesoriów, chemii domowej staje się coraz większy, a firmy prężnie działają w kwestii rozwoju tego obszaru. Sądzimy, że stają się one coraz bardziej doceniane, a grono osób zainteresowanych zmianą życia i przyzwyczajeń na bardziej przyjaznych środowisku wciąż rośnie. Zdecydowanie aktualnie nadchodzi czas na branżę slow fashion, której kibicujemy całym sercem. Pozytywnie patrzymy w przyszłość i mamy nadzieję na ciągłe poszerzanie się grona osób podejmujących świadome wybory.

Jakie produkty w waszym sklepie cieszą się największą popularnością?

Dużym zainteresowaniem cieszą się na pewno podpaski i wkładki wielorazowe, oczywiście wszelkiego rodzaju mydła i szampony w kostce czy naturalna chemia domowa. Nasi odbiorcy cenią sobie też szyte przez nas płatki higieniczne z froty bambusowej, które zastępują ich jednorazowe wersje. Właśnie te wielorazowe waciki lądują często jako gratis w naszych paczkach.

Wasz instagram jest w naszym odczuciu pewnego rodzaju pamiętnikiem drogi do życia zero waste, jak zmieniło się wasze życie po wprowadzeniu tych zasad?

To zdecydowanie pozytywne odczucie. Zależy nam na tym, żeby pokazać naszej społeczności, że my też wciąż jesteśmy na tej drodze, dzielić się tym i inspirować do zmian. Wprowadzenie zasad i kreowanie naszej rzeczywistości na bardziej zero waste zdecydowanie przewróciło nasze życie do góry nogami. Towarzyszyło temu nie tylko ograniczenie plastiku, do możliwego dla nas minimum, ale też zastępowanie jednorazówek produktami wielorazowego użytku, zmiana sposobu żywienia jak i myślenia, bo przecież wszystko zaczyna się w głowie. Staramy się nie marnować jedzenia i surowców, wykorzystywać wszystko tyle razy ile jest to możliwe, naprawiać zamiast wyrzucać, kupować odpowiedzialnie, wspierać rynek wtórny, rozstać się z konsumpcjonizmem i szkodliwą chemią. Wprowadzanie zmiany małymi kroczkami pozwoliły nam na trwałe wprowadzanie nowych nawyków i przyzwyczajeń, a dzięki temu też nie oglądamy się z tęsknotą za siebie.

W którym momencie stwierdziliście, że pisanie o zero waste to za mało i postanowiliście otworzyć własny sklep?

W czasie pandemii, gdy wyjechaliśmy na urlop do Puszczy Noteckiej nawiązała się między nami rozmowa, która zapoczątkowała snucie marzeń i planów. Co było bodźcem? W pewnym sensie była nim frustracja widokiem walających się wszędzie maseczek, rękawiczek, opakowań, ale też masowe, nieprzemyślane zakupy ze względu na kolejne ograniczenia związane pandemią i oczywiście rzeczy większe, jakimi są m.in zmiany klimatyczne. Motywacją do tego była też chęć stworzenia miejsca, gdzie każdy znalazłby coś dla siebie, czuł się jak u siebie i znalazłby zachętę do dalszych zmian dla dobra naszej planety – nie chcemy oferować tylko naturalnych kosmetyków, w naszym asortymencie pojawiać się będą rzeczy które uwielbiamy, i z których korzystamy na codzień, a które wpisują się w ideę slow life. Ostatnio pojawiły się u nas zioła, niedługo natomiast zawitają u nas akcesoria do roślin 🙂

Które produkty zero waste najbardziej sobie cenicie i nie wyobrażacie sobie w tym momencie życia bez nich?

Och, takich produktów jest mnóstwo. Zaczynając od łazienki są to kosmetyki w szkle, waciki z froty bambusowej, szampony w kostkach, mydła, golarki wielorazowe czy ekologiczne proszki do prania. W kuchni nie wyobrażamy sobie znów zobaczyć gąbki i płynu w plastiku na miejscu myjki konopnej, której towarzyszy garmydło. Produkty do zmywarki, wielorazowe ściereczki, a na zakupach zawsze towarzyszą nam woreczki wielorazowe. To już nie są wybrane produkty, bez których życia sobie nie wyobrażamy, ale praktycznie wszystkie stanowią nierozerwalną część naszej codzienności.

Jakiego nawyku najtrudniej było się pozbyć? Czy wymagało to wprowadzenia dużej ilości restrykcji?

Jedną z najtrudniejszych dla nas zmian była rzecz banalna, czyli ręczniki papierowe. Wszyscy się zapewne z nami zgodzą, że są one rozwiązaniem wygodnym, szybkim i skutecznym. Do porzucenia ich podchodziliśmy parę razy, aż w końcu się udało, ale wymagało to u nas dużo kreatywności i z początku niewielkich wyrzeczeń. Pomogły nam w tym ściereczeki, mnóstwo ściereczek, uszytych ze starych materiałów czy ubrań, które wyciągamy za każdym razem, gdy potrzebujemy coś przetrzeć. Zmiana diety na fleksitariańską także niosła ze sobą trochę przeszkód, które nie były z początku najłatwiejsze do przeskoczenia, ale się udało i wciąż robimy postępy. Z całego serca promujemy filozofię Kaizen, której założeniem jest dążenie do celu małymi kroczkami. Pozwala to na dokonanie długofalowych, trwałych zmian, także w aspektach życia, w których nawyki zakorzenione są od wielu lat.

Czy są wciąż dziedziny życia, w których czujecie, że nie jesteście wystarczająco ekologiczni? Czy są rzeczy, z których nie potraficie lub świadomie nie chcecie rezygnować by dbać bardziej o środowisko?

Myślimy, że każdy umiałby takie wymienić, również my. Na daną chwilę na pewno nie jesteśmy w stanie zrezygnować z niektórych produktów spożywczych pakowanych w plastik, ale żywimy ogromną nadzieję, że wkrótce i na tym polu zajdą zmiany.

Co was najbardziej motywuje, by troszczyć się o planetę?

Jest to zdecydowanie spojrzenie w przyszłość i wizualizowanie jej. Musimy się troszczyć o to co pozostawimy po sobie, co odziedziczą nasze dzieci, wnuki i dalsze pokolenia. Pragniemy, by mogli zobaczyć taką przyrodę jakiej my doświadczamy, by cieszyły się świeżym powietrzem, mogły oddychać pełną piersią, spacerować czystymi ulicami, doświadczać normalnej zimy i lata, kwitnących drzew, móc oglądać różne gatunki zwierząt i roślin. To motywacja dla zrobienia czegoś dobrego dla nas wszystkich, mieszkańców ziemi.

Jakie są największe problemy, które napotkaliście w trakcie prowadzenia eko sklepu?

Prowadzenie Projektu Mniej jest dla nas wielką radością, zabawą, ale też misją. Często chcemy więcej niż w danym momencie możemy zrobić, a to nieraz bywa dużą przeszkodą w spełnianiu naszych zamierzeń. Problemem bywają też produkty, które mają świetne składy, ale ich opakowania nie do końca wpisują się w nasze wymogi. Nie chcemy też określać się jako typowy sklep zero waste, bo naszym marzeniem jest stworzenie miejsca bliskiemu ogólnej filozofii slow life, którego ideami jest dbanie o środowisko, własne zdrowie psychiczne i fizyczne, życie w zgodzie oraz bliskości z naturą.

Wywiad z Olą Brzeską

Przeprowadziliśmy ostatnio wywiad z @olabrzeska, która na instagramie porusza tematy związane ze zmianą klimatu, ekologicznymi nawykami, gotowaniem, weganizmem oraz redukcją plastiku w produktach codziennego użytku. 

Zauważyliśmy, że zmieniłaś treści, które wrzucasz na instagrama. Ze zdjęć bardziej lifestylowych przeszłaś na te związane z ekologią. Co skłoniło cię do tej decyzji?

Zdałam sobie sprawę z problemu, jakim są zmiany klimatu. Co prawda ochroną środowiska interesuję się już od kilku lat, ale jeszcze dłużej prowadziłam bloga modowego. W pewnym momencie zorientowałam się, że nie chcę już więcej promować takiego stylu życia i że warto wykorzystać moje zasięgi do promowania czegoś pozytywnego dla naszej planety.

Na swoim instagramie publikujesz posty z wegańskimi przepisami. Dlaczego zdecydowałaś się na przejście na dietę roślinną?

Jeszcze weganką nie jestem, ale myślę, że mogę śmiało powiedzieć, że jestem wegetarianką aspirującą do bycia weganką. Staram się wprowadzać jak najwięcej wegańskich dań do mojej diety. Produkcja mięsa jest bardzo obciążająca dla środowiska i nie chcę się do tego przyczyniać. A dieta wege jest jeszcze pyszniejsza!

Jaki twoim zdaniem wpływ na środowisko ma decyzja o jedzeniu, które na co dzień spożywamy?

Ogromny! Przykładowo kupowanie produktów bez plastiku już robi dużą robotę, bo nie zalega potem masa śmieci. Kupowanie np. warzyw i owoców lokalnie też jest bardziej eko, bo nie przyczyniamy się do negatywnego wpływu transportu na środowisko. A rezygnując lub ograniczając mięsa możemy nie tylko ocalić życie, ale też ogromne ilości wody czy CO2 wyemitowanego do atmosfery, które powstaje w wyniku hodowli zwierząt.

Masz ulubiony przepis, który będzie w stanie przekonać każdego mięsożercę, że jedzenie wege potrafi być pyszne i proste?

Moją ulubioną przekąską są wegańskie nuggetsy barbecue z kalafiora. Przepis znajdziecie u mnie na profilu! Wyglądają jak prawdziwe nuggetsy i smakują bardzo podobnie.

Pokazujesz także dużo eko trików na tematy związane ze sprzątaniem i higieną osobistą. Czy uważasz, że te tematy nie są odpowiednio nagłaśniane w mediach, gdy mówi się o ekologicznym życiu?

Uważam, że w mediach o tym się nie mówi w ogóle. Pojawiają się jakieś tipy na sprzątanie czy na domowy peeling, ale nie jest to mówione w kontekście ochrony klimatu. Pamiętajmy, że króluje konsumpcjonizm i mediom bardziej opłaca się promować np. „wegańskie” albo „bio” kosmetyki ogólnoświatowych marek, które niekoniecznie są takie eko.

Skąd czerpiesz wiedzę na tematy less waste, ekologiczne?

Czytam książki (polecam „Jak zerwać z plastikiem” Willa Mccalluma – to książka, dzięki której zaczęłam zwracać uwagę na to, co kupuję), śledzę newsy na portalach informacyjnych oraz obserwuje ekologiczne blogerki i influencerki, od których można się wiele zainspirować!

Kto jest twoją największą eko inspiracją?

Chyba moja babcia! To ona pakuje mi jedzenie w pojemniki z odzysku, np. po lodach, magazynuje wszelkie opakowania po makaronie czy mące, żeby później je wykorzystać do przechowywania, zaczęła też np. gotować wege, odkąd połowa rodziny przeszła na tę dietę – przykładowo swoje przepyszne gołąbki z mięsem zamieniła na takie z farszem bezmięsnym!

Czy masz ulubione marki ekologiczne, które wspierasz albo po prostu doceniasz za to, że minimalizują swój wpływ na środowisko naturalne?

Uwielbiam Your Kaya, która robi to dobrze – produkty są ekologiczne, biodegradowalne, marka też dużo edukuje na temat ekologii ale też normalizuje sam okres. Bardzo lubię też produkty od marki Balja – to polska marka produkująca proszki do pralki i zmywarki w tekturze oraz np. nabłyszczacz w szkle.

Czy uważasz, że bycie eko i troska o planetę powinna być obowiązkiem każdego młodego, odpowiedzialnego człowieka?

Na pewno nie powinien być ten temat przez młodych bagatelizowany. Natomiast zazwyczaj jeżeli coś jest obowiązkiem, to zawsze zniechęca do działania 🙂 Uważam, że przede wszystkim powinna być odpowiednia edukacja na ten temat, tak by młodym przychodziły eko-nawyki w sposób naturalny i by to było po prostu częścią naszego życia, a nie obowiązkiem.

Zauważasz pozytywną zmianę w łatwości dostępu do ekologicznych rozwiązań?

O tak! Jeszcze parę lat temu jak zaczynałam świadomie kupować i starać się być eko, z trudem można było kupić szampon w kostce, szczoteczkę bambusową czy wielorazowe woreczki na warzywa. Stacjonarnie praktycznie nie dało się tego kupić. Teraz jest znacznie więcej sklepów internetowych z ekologicznymi produktami, ale też te produkty są dostępne stacjonarnie, w sieciowych drogeriach czy marketach. Trend eko rośnie, a więc i właściciele sklepów odpowiadają na te zapotrzebowanie klientów.

Czy jest jakiś eko zamiennik, po którym już nigdy nie wróciłabyś do tradycyjnego produktu?

Jest tego masa! Na pewno nie wrócę już do kupowania kapsułek do zmywarki – zamieniłam je na proszek do zmywarki, zapakowany w tekturę – jest bardziej eko niż kapsułki. U mnie też totalnie sprawdza się szampon w kostce, zajmuje mniej miejsca, wygodniejszy w podróży, no i wychodzi sporo taniej i jest bez plastiku!

Wywiad z @lesswasteminimalism

Ostatnio przeprowadziliśmy ciekawy wywiad z @lesswasteminimalism. Zapraszamy do lektury!

Kiedy zaczęła się Pani interesować minimalizmem, co Panią do tego skłoniło?

Moja przygoda z minimalizmem i „less waste” zaczęła się podczas lockdownu rok temu. Więcej czasu spędzałam w domu, tak jak wiele osób zaczęłam przeglądać szafy, układałam, sprzątałam i w pewnym momencie zdałam sobie sprawę jak wiele przedmiotów mnie otacza. Dopiero spędzając w domu całe dnie zauważyłam, jak wiele czasu poświęcałam na kupowanie i wybieranie rzeczy, które okazały się tak naprawdę zbędne. Zeszły rok pozwolił mi znacznie przewartościować życie i zmienić podejście do wielu spraw.

Czy według Pani ciężko jest przejść na minimalizm? Czy to duża, drastyczna zmiana czy raczej łagodne przejście?

Wszystko zależy od tego co rozumiemy przez minimalizm. Na początku minimalizm kojarzył mi się (jak pewnie wielu osobom) z surowym wnętrzem, kapsułową garderobą i brakiem zakupów. Z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że minimalizm to tak naprawdę sposób na życie bez zbędnych rzeczy, bez marnowania czasu i pieniędzy, skupienie się na tym co jest w życiu ważne. Dla mnie przejście na minimalizm jest długotrwałym procesem, ponieważ w jego skład wchodzi również zmiana myślenia i wartości, podejmowanie świadomych decyzji.

Czy ma Pani jakieś rady dla osób, które zainteresowane są tematem minimalizmu i które także chciałby wdrożyć ten styl życia u siebie w domu?

Moją radą będzie zdecydowanie: nie rób nic na siłę. Często stawiamy sobie nierealne cele, frustrujemy się tym, że nie możemy ich osiągnąć i w końcu porzucamy jakiś pomysł. Radziłabym się zastanowić czego oczekujemy od minimalizmu, czy naprawdę tego chcemy i zacząć powoli. W moim przypadku dużym ułatwieniem było śledzenie profili innych osób będących w trakcie minimalizowania czy zmiany życia na bardziej „less”. Zakładając profil na instagramie trafiłam na wielu cudownych ludzi, którzy wspierali się, gratulowali nawet najmniejszych zmian, a to ogromnie pomaga.

Czy według Pani minimalizm łączy się z ekologią? Czy jest tak zawsze, czy tylko w niektórych przypadkach?

Wiele osób może się ze mną nie zgodzić, ale ja traktuję minimalizm jako sposób na zatrzymanie się i zwrócenie uwagi na to co jest ważne. Na emocje, na ludzi, na planetę. Dlatego według mnie ekologia i minimalizm są ze sobą ściśle związane.

Na Instagramie pokazuje Pani czasami wykonane przez siebie rzeczy DIY: skąd bierze Pani na nie pomysły? Czerpie Pani inspiracje z internetu czy wymyśla je sama?

Moje zamiłowanie do DIY zaczęło się chyba jeszcze w dzieciństwie. Uwielbiam tworzyć, próbować wielu rzeczy. Kleiłam zabawki z kartonu, tworzyłam kolaże, malowałam, lepiłam naczynia z gliny (niestety często z marnym skutkiem). Będąc na studiach miałam coraz mniej czasu i dopiero w zeszłym roku, kiedy wszystko się zatrzymało, ludzie zaczęli w domach tworzyć i rozwijać nowe pasje – ja odkryłam szycie. Inspiracje czerpię głównie z Internetu, m.in. z youtube’a. Szycie pozwala mi się odprężyć, a przy okazji stworzyłam wiele użytecznych rzeczy jak torby, woreczki czy waciki.

Z publikacji na Pani koncie widać, że interesuje się Pani eko-kosmetykami czy innymi eko akcesoriami do łazienki: czy ma Pani jakieś ulubione firmy lub produkty, którymi chciałaby się Pani podzielić z osobami czytelnikami naszego wywiadu?

Staram się używać tak mało plastiku jak to tylko możliwe. Jeśli chodzi o kosmetyki czy produkty do sprzątania uważam, że bez większego wysiłku jesteśmy w stanie przejść na wersje „less waste”. Takich firm na rynku jest coraz więcej, wybór jest naprawdę ogromny. Od dawna jestem ogromną fanką Mydlarni 4 Szpaki. Uwielbiam ich mydła, olejki do ciała, serum do twarzy, szampon. Polecam też stronę z półproduktami EcoSpa (na stronie jest zakładka z wieloma prostymi przepisami na różne kosmetyki). Poza tym moim ostatnim odkryciem jest mydło do twarzy z Doliny Czeremchy.

Jest pani przeciwna kupowaniu nowych książek – zamiast tego, woli Pani je wypożyczać lub zakupywać używane. Czy myślała Pani o zastąpieniu książek e-bookami? Czy jest to według Pani dobre rozwiązanie w kontekście minimalizmu i zero warte, czy podchodzi ono Pani czy jednak woli Pani tradycyjne, papierowe książki?

Uwielbiam czytać książki, chociaż od zawsze uważam, że kupowanie ich jest bez sensu. Najczęściej kupujemy książki na raz, a potem zalegają one w naszych domach. Uwielbiam papierowe książki, dlatego często korzystam z biblioteki. Nie czuję potrzeby kupowania, jeśli nie mogę przeczytać konkretnej pozycji, poza nią jest mnóstwo innych, które akurat są dostępne. Jeśli chodzi o e-booki, jakiś czas temu dostałam na urodziny czytnik i jestem z niego bardzo zadowolona. Książki w wersji elektronicznej są często tańsze, a od jakiegoś czasu jest coraz więcej stron oferujących mnóstwo książek za niewielki miesięczny abonament.

Często zajmuje się pani ręcznymi robótkami, jak szycie czy dzierganie, co służy Pani do tworzenia w bardziej ekologiczny sposób produktów codziennego użytku, jak ubrania czy gąbki do mycia. Czy ciężko jest stworzyć takie rzeczy? I czy da się je zrobić bez specjalnego sprzętu, takiego jak np. maszyny do szycia?

Wszystko zależy od naszych umiejętności i czasu jaki na to poświęcimy. Nie jestem wybitnie uzdolniona manualnie, a rzeczy które tworzę są według mnie proste i poza tym bardzo nieidealne. Nie oszukuję się, że to co robię będzie piękne jak ze sklepu, ale mam z tego ogromną radość i satysfakcję, zwłaszcza kiedy tworzę coś z upcyclingu, z czego później naprawdę korzystam.

Czy są jakieś popularne ekologiczne rozwiązania, które Pani zupełnie nie podchodzą? Jeśli tak, dlaczego tak jest?

Jest wiele rzeczy, które są ekologiczne, bardziej zrównoważone, ale tak naprawdę zbędne. Na początku mojej drogi bardzo chciałam mieć wiele gadżetów jak np. woskowijki, słomki, wielorazowe kubki, estetyczne szklane opakowania itd. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to znowu sprowadza się do gromadzenia zbędnych przedmiotów.

Czy Pani rodzina także interesuje ekologią i stara się żyć w sposób zero waste? Jeśli nie, czy starała się Pani ich przekonać? Udało się?

Moi bliscy nie są równie zaangażowani w eko życie, jednak powoli przekonują się do wielu rzeczy. Często podrzucam im własnoręcznie zrobione środki do sprzątania, kosmetyki albo rzeczy z upcyclingu i widzę, że naprawdę próbują się do nich przekonać, oczywiście nie zawsze coś zostaje z nimi na dłużej, ale cieszę się z każdej nawet najmniejszej zmiany. Tak naprawdę naszej planety nie uratuje garstka „eko świrów” (jak czasem nazywają mnie bliscy 🙂 ), dopiero kiedy większość ludzi zdecyduje się na nawet niewielkie zmiany zobaczymy tego rezultaty.

Często powtarza Pani, że nie ma nic złego w byciu nieidealnym raz na jakiś czas, jeśli chodzi o bycie eko. Czy mogłaby Pani rozwinąć tę myśl?

Wcześniej wspominałam, że nie warto robić nic na siłę. Bycie ekologicznym czy minimalistą nie powinno być traktowane jako przymus. Jeśli dbam o planetę, wymieniłam wiele rzeczy na bardziej ekologiczne alternatywy, to mogę czasem kupić czy zrobić coś „zakazanego”. Jesteśmy tylko ludźmi, czasem po prostu mamy ochotę sobie odpuścić i to też jest jak najbardziej okej. Zmuszanie się do czegoś często kończy się odpuszczeniem głównego celu, nie ważne czy mówimy tu o diecie czy życiu bez plastiku.


 Czy ma Pani jakieś rady dla osób, które także chciałyby zaangażować w chronienie naszej planety i zacząć żyć bardziej eco-friendly? Np. gdzie można znaleźć eko-alternatywy przeróżnych produktów?

Polecam zacząć od wyznaczenia sobie realnych celów. Bycie ekologicznym w obecnych czasach sprowadza się m.in. do bycia świadomym konsumentem, zwłaszcza gdy firmy coraz częściej prześcigają się w tzw. „greenwashingu” czyli zgrabnym udawaniu, że ich produkty są ekologiczne, podczas gdy tak naprawdę nie są. Mi osobiście bardzo pomógł instagram i youtube. Można tam znaleźć naprawdę wiele profili z rzetelnymi informacjami, analizami składów, wynikami badań, itd. (Jeśli chodzi o youtube bardzo polecam kanał Gittemary Johansen i Ani Gemmy). Poza tym jest wiele świetnych książek – chociażby „Im mniej tym więcej” J. Beckera od której zaczęła się moja przygoda z odgracaniem.

Czy uważa Pani, że życie w sposób ekologiczny, jest bardziej kosztowne i w jakich kategoriach? Jak duża jest ta różnica?

Według mnie nie ważne czy żyjemy ekologicznie czy wręcz przeciwnie – możemy wydawać tyle samo. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że czasem wydanie jednorazowo większej kwoty pozwoli nam dłużej cieszyć się daną rzeczą. Odkąd żyję ekologicznie, nie zauważyłam że wydaję więcej, a wręcz uważam że wydaję mniej. Kosmetyki w kostce, mimo że czasem są trochę droższe, są z reguły bardziej wydajne. Ubrania od dłuższego czasu kupuję jedynie z drugiej ręki, co również jest tańsze, a przy okazji są one z reguły dużo lepszej jakości. Oczywiście możemy wybierać wyszukane, bio produkty za które trzeba zapłacić krocie, ale ja zamiast tego wolę uratować zmęczone pomidorki z warzywniaka czy w ogóle odpuścić sobie kupienie sobie jakiejś rzeczy.

Na koniec chciałabym ogromnie podziękować za tę rozmowę. Niezmiernie cieszę się, że coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, interesuje się ekologią i minimalizmem. Napawa mnie to nadzieją na lepsze jutro i pozwala uwierzyć, że jeszcze damy radę uratować Ziemię i nas samych.

Jak zrobić domowe kosmetyki?

Zamiast kupować kosmetyki w plastikowych opakowaniach, można wykonać je samemu, w dodatku przy wykorzystaniu produktów, które bez problemu znajdziecie w kuchni. Przygotowaliśmy dla was przepisy na peeling kawowy oraz domowe kule do kąpieli!

  1. Peeling z kawy

Składniki:

  • Zmielona kawa (zużyte fusy z ekspresu do kawy)
  • oliwa z oliwek (lub inny olej roślinny)
  • cynamon

Do miseczki nasyp 3 łyżeczki fusów z ekspresu do kawy. Dolej 5 łyżeczek oliwy z oliwek. Nie musisz się ściśle trzymać podanych proporcji – jeśli chcesz, żeby twój peeling był delikatniejszy, dolej więcej oliwy. Na koniec dodaj łyżeczkę cynamonu i dokładnie wszystko wymieszaj. Peeling gotowy!

Uwaga!

Jeśli masz jasną karnację, twoja skóra może mieć nieco ciemniejszy odcień po zastosowaniu peelingu. To z powodu cynamonu, dlatego jeśli chcesz tego uniknąć, dodaj go tylko odrobinę. Jednak lekko ciemniejszy odcień skóry może być też pożądanym efektem, niczym delikatna opalenizna 🙂

Cynamon może także nieco zabarwić biały ręcznik lub ubranie w jasnym kolorze.

2. Kule do kąpieli

Składniki:

  • Soda oczyszczona
  • Kwasek cytrynowy lub sok z cytryny
  • Oliwa z oliwek (lub inny olej roślinny)
  • Ulubiony aromat lub przyprawa

Do miski nasyp dwie łyżki sody oczyszczonej i łyżkę soku z cytryny lub kwasku cytrynowego. Dolej oliwy z oliwek i wymieszaj. Powstała masa powinna mieć konsystencję mokrego piasku – dodawaj stopniowo oliwy, cały czas mieszając, aż uzyskasz odpowiednią konsystencję. Na koniec wymieszaj wszystko z odrobią ulubionego aromatu, np. wanilii. Gotową masę przełóż do małego słoiczka lub foremki na babeczki i pozostaw na parę godzin aż stwardnieje. Nie wypełniej foremki po sam brzeg – kula w ciągu paru godzin jeszcze „urośnie”.

Okazuje się, że zrobienie domowych kosmetyków to nic trudnego. Dodatkowo nie musicie się ściśle trzymać proporcji, a przepisy pozostawiają dużą dowolność. Miłej zabawy 🙂

Przepis na ekologiczną granolę

Granola jest jednym z naszych ulubionych przepisów. Jest bardzo różnorodna, można bawić się dodatkami, w zależności, kto co lubi. Baza granoli jest bardzo prosta i zawsze pozostaje taka sama. Stworzyliśmy też listę dodatków, którą możecie potraktować jako “menu” i wybrać z listy kilka, które lubicie najbardziej.

Baza:

2 szklanki płatków owsianych – ok. 250g

ok. 200 ml miodu

Wanilia/cukier waniliowy – nie jest obowiązkowy, ale polecam

2-3 łyżki ulubionego tłuszczu roślinnego, np. oleju kokosowego

Odrobina soli

Dodatki:

Pestki Dyni

Nasiona – słonecznik, len

Płatki – migdałów, kokosa

Orzechy – ziemne, włoskie, nerkowce, makadamia, migdały, brazylijskie, pistacje

Suszone owoce – morele, rodzynki, żurawina, daktyle

Owoce liofilizowane – maliny, truskawki, ananas, jagody, wiśnie

Superfoods – jagody goji, morwa biała, nasiona chia, moringa

Ulubiona czekolada, od gorzkiej do białej :)- 100g

Wykonanie:

  1. Nastawiamy piekarnik na 180°C
  2. W garnuszku na średnim ogniu podgrzewamy miód i nasz tłuszcz roślinny, aż powstanie płynny syrop, dodajemy wanilię oraz szczyptę soli
  3. W osobnej misce mieszamy płatki owsiane, nasiona i orzechy, a następnie polewamy je syropem z garnuszka i mieszamy
  4. Granolę wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika. Pieczemy 10 min i mieszamy na blaszce, aby granola się nie spaliła i równo przypiekła, a następnie wkładamy jeszcze na 15-20 min.
  5. Po wyciągnięciu z piekarnika posypujemy drobno pokrojoną czekoladą i (suszonymi/liofilizowanymi) owocami.
  6. Czekamy aż wystygnie i posypujemy do suchego pojemnika

Smacznego 🙂

Instagramowy live z ejmniej

Inspiracją do zmiany stylu życia może być nasza codzienność. Nie trzeba jej specjalnie szukać. Tak było w przypadku @ejmniej, która była gościem na naszym live na Instagramie. Ekologiczne idee towarzyszą jej od lat. 

Przechodzenie na bycie bardziej eko odbywa się stopniowo, jest to raczej długotrwały proces. W przypadku Pani Moniki rozpoczął się on już w dzieciństwie, praktycznie samoistnie, poprzez inicjatywy w szkole. Okazuje się, że drastyczne zmiany wcale nie są konieczne, wbrew temu, co często przekazują nam blogerzy lub influencerzy.

Na instagramowym profilu i youtubie ej mniej znajdziecie dużo porad dotyczących tego, w jaki sposób żyć bardziej ekologicznie i minimalistycznie, ale dowiecie się też, że nie musicie od razu wprowadzać zmian o 180 stopni, i że nie zawsze wszystko się udaje, a to dlatego, że jesteśmy tylko ludźmi. Nie musimy wcale rezygnować ze wszystkich rzeczy sprawiających nam przyjemność i usilnie walczyć z samym sobą o wprowadzanie kolejnych zmian. Mimo wszystko powinniśmy być świadomi obecnej sytuacji klimatycznej oraz skali globalnych problemów i próbować racjonalnie podchodzić do własnych wyborów, częściej skłaniać się ku refleksji odnośnie naszyć działań. 

Jeśli nie radzimy sobie z nadmiernym konsumpcjonizmem, który wpływa negatywnie na naszą planetę oraz powoduje zaśmiecenie naszego mieszkania, możemy wykorzystać bardzo przydatne rozwiązanie podane przez panią Monikę. Gdy nie jesteśmy pewni czy tak naprawdę potrzebujemy danej rzeczy i czy nie jest to jedynie chwilowy impuls, możemy zapisać sobie bardzo bezpośrednie pytanie: czy chcesz jeszcze rzecz X? jako powiadomienie w kalendarzu Google lub każdej innej aplikacji z możliwością ustawienia przypomnienia na np. 2 tygodnie lub miesiąc po chwili zawahania. Jeśli po danym okresie czasu wciąż sądzimy, że rzecz jest nam potrzebna lub zwyczajnie bardzo chcemy ją mieć i przemyśleliśmy to, to z czystym sumieniem możemy dokonać zakupu. Najczęściej jednak zapominamy o danej rzeczy po dłuższym czasie, a oznacza to, że najprawdopodobniej produkt ten nie jest nam w ogóle potrzebny, a jedynie zostaliśmy poddani wpływowi np. reklamy, mówiącej, że koniecznie musimy coś posiadać. 

Kolejna rada od Pani Moniki odnosi się dokonywania impulsywnych zmian w celu bycia bardziej eko. Wcale nie musicie od razu wszystkiego wyrzucać i robić ogromnych porządków w szafie. Raczej doceńcie to co już macie lub zastanówcie się, w jaki sposób możecie to przerobić lub wykorzystać w inny sposób. Na przykład ze starej koszulki zróbcie szmatki do kuchni lub do mycia okien. W ten sposób kupujecie mniej, czyli oszczędzacie lub rozbudzacie swoją kreatywność. Zdarza się, że osoby pod wpływem dawki adrenaliny i dopaminy zaczynają wyrzucać lub oddawać duże ilości rzeczy, a później okazuje się, że były one nam potrzebne i należy je ponownie zakupić. Niektóre osoby sądzą, że aby zacząć porządki należy kupić np. pudełka i inne akcesoria, które pomogą nam uporządkować przestrzeń i zredukować ilość zbędnych rzeczy. Często jednak po dokonaniu porządków możemy zauważyć, że tak naprawdę byliśmy w posiadaniu różnych pudełek i kupno nowych było niepotrzebne.  

Jeśli już dokonujecie jakiś zakupów, warto zastanowić się nad pochodzeniem produktu lub tym czy jest on przyjazny środowisku. Zamiast kupować coś nowego, może da się znaleźć daną rzecz z drugiej ręki? @ejmniej jest dowodem na to, że w ten sposób można urządzić niemal całe swoje mieszkanie! Nawet jeśli nie jesteście zwolennikami wszystkich rzeczy z drugiego obiegu, np. ubraniami z second handu, stolik kawowy lub doniczka nie powinien stanowić dla was problemu.

Najważniejszym wnioskiem płynącym z naszej rozmowy, jest to, że ekologiczny i minimalistyczny styl życia to nic trudnego! Wystarczy rozejrzeć się wokół, zmienić drobne codzienne nawyki i dokonywać przemyślanych wyborów konsumencki. Firmy i korporacje dopasowują się do tego, co chcemy kupować – to my tworzymy popyt, dlatego możemy wpłynąć na to, co i jak będzie produkowane.

 Możesz dostosować zmiany do własnych możliwości, nie muszą być one drastyczne. Jednak, jeśli wystarczająco dużo osób wprowadzi choć minimalne zmiany na lepsze, być może możemy jeszcze uratować naszą planetę. To od nas zależy, w jakich warunkach będą dorastać następne pokolenia. Świetną motywacją dla wszystkich rodziców może być myśl o stanie planety i jakości życia swojego dziecka w przyszłości. Świadomość tego może przytłaczać, ale też sprowokować nas do podjęcia konkretnych działań.

Wywiad z uwalniam_od_nadmiaru

Witajcie! Ostatnio przeprowadziliśmy pasjonujący wywiad z Panią, która prowadzi fantastyczne konto na Instagramie: @uwalniam_od_nadmiaru oraz kanał na youtubie! Naszym głównym tematem był minimalizm w życiu codziennym oraz historia przemiany stylu życia.

Kiedy zaczęła się Pani interesować minimalizmem, co Panią do tego skłoniło? 

Prawie 6 lat temu wpadła mi w ręce książka Marie Kondo Magia Sprzątania. Od niej wszystko się zaczęło. Książka ta nazwała i pokazała mi pragnienie, które we mnie już było wcześniej, ale chyba po prostu nie wiedziałam, że przecież tak można. Można pozbyć się tego czego nie używamy, nie lubimy. Pamiętam jak od razu zabrałam się za szafę i pozbyłam się kilku worków ubrań. To było tak miłe i uwalniające uczucie, że już później nie mogłam przestać pozbywać się nadmiaru.   

Co oznacza dla Pani minimalizm, jak rozumie Pani tą ideę? 

Minimalizm to dla mnie wolność posiadania. Kupuję faktycznie to co jest potrzebne. Szanuję swoją przestrzeń w domu i swój umysł, bo tak samo podchodzę do informacji którymi się karmię. To także wolność w tym, że nie jestem aż tak przywiązana do rzeczy. Tak się żyje o wiele łatwiej.  

Jaką rolę gra dla Pani minimalizm, czy wyobraża sobie Pani powrót do poprzedniego stylu życia? 

Nie wyobrażam sobie powrotu do dawnego życia, gdzie nie każdy zakup był przemyślany albo trzymałam nieudane prezenty, bo „tak wypadało”. 

Czy decyzja o minimalistycznym podejściu do życia zrewolucjonizowała Pani codzienność, czy zmiany nie były drastyczne? 

Daleka jestem od tego, żeby mówić tu o drastycznych zmianach. Raczej minimalizm pozwolił mi ponazywać to co już we mnie było i też dał przyzwolenie na pozbycie się tego czego tak naprawdę nie chciałam w swoim życiu. 

Czy zauważa Pani pozytywny wpływ minimalizmu na Pani życie? 

Tak i ten wpływ bywa naprawdę duży. Obecnie przy małym dziecku jest mi o tyle łatwiej, że sprzątanie nie jest tak uciążliwe, kiedy jest mniej rzeczy. Tak samo nie przywiązuje się tak bardzo do sentymentów, łatwiej jest mi się różnych rzeczy pozbywać i tym samym odcinam przeszłość. Staram się żyć tu i teraz. 

Co sądzi Pani o wpływie minimalizmu w życiu na stan naszej planety?  

Na pewno ma to wpływ na naszą planetę. Po pierwsze minimalizm wpływa na to, że stawiamy na jakość. Często rezygnuje się z fast fashion, z byle jakich przedmiotów, których życie w domach jest zazwyczaj krótkie, a później cóż, przeżyją nas i nasze dzieci leżąc na wysypisku. Myślę, że to jest bardzo długi proces, ale może gdyby ludzie bardziej stawiali na jakość, a producenci trochę zmienili sposób produkcji to tych śmieci byłoby mniej. Na pewno jest to o tyle skomplikowane, że kapitalizm jest napędzany taką produkcją, a nie jest to aż tak zły system. Ale wierzę w to, że da się znaleźć optymalne rozwiązanie. 

Jak ciężko było wprowadzić minimalizm do codziennego życia, co było dla Pani największym wyzwaniem? 

Myślę, że nie było to bardzo trudne. Największe wyzwanie to książki i rzeczy sentymentalne jak listy, stare zeszyty, bez większej wartości materialnej, ale ważne dla mnie. Kiedyś trzymałam tego bardzo dużo, teraz potrafię jednak ograniczać sentymenty do rozsądnej ilości 🙂 

Po jakim czasie przywykła Pani do nowego stylu życia? 

Praktycznie od razu go pokochałam!

Jakie rady ma Pani dla osób zaczynających swoją przygodę z minimalizmem? 

Na pewno najważniejsze to uświadomić sobie, że te rzeczy, które mamy w domu, nie wzięły się z znikąd. Musimy wziąć za nie odpowiedzialność, bo większość z nich to nasza decyzja. Jak zaczniemy pozbywać się tego co zbędne, to nie możemy kupować jednocześnie nowych rzeczy, bo to będzie błędne koło. Druga sprawa – dać sobie czas, ale też z jakaś konkretną datą, na pozbycie się tych worków i pudeł, które czasami lubią się zasiedzieć.  

Czy da się pogodzić minimalistyczny styl życia z wychowywaniem dzieci? Czy wymaga to częstego odmawiania dzieciom? 

Da się, oczywiście wszystko z głowa. Dziecko jest ważniejsze niż minimalizm, ale szczerze mówiąc, rodzice zazwyczaj cierpią na nadmiar dziecięcych rzeczy niż ich brak. Grunt to realnie oceniać potrzeby dziecka a nie nasze. Nie będę się wypowiadać w kwestii odmawiania dziecku, bo moja córka ma dopiero 20 miesięcy. Na razie nie mam doświadczenia w tym, że prosi mnie sama o zabawkę do kupienia 🙂 

Czy rodzina, znajomi wspierali Panią w decyzji o życiu w sposób minimalistyczny? Czy przekonywała ich Pani do równoczesnej zmiany stylu życia, jeśli tak, czy powiodło się to? 

Mój mąż jest jeszcze większym minimalistą. Reszta rodziny nie rozumie do dzisiaj. Raczej się to nie zmieni, to starsze pokolenie, które też przeżyło czas, kiedy nic nie było, stad pewnie u niektórych większe przywiązanie do tego co teraz mają.  

Czy sądzi Pani, że minimalistyczne podejście do życia jest obecnie popularne?  

Na pewno staje się coraz popularniejsze, ale trzeba pamiętać, że każdy z nas żyje w bańce informacyjnej i jest grono osób, które tego podejścia nie zna. Mimo wszystko lubię o tym pisać i się tym dzielić. 

Czy uważa Pani, że wciąż są obszary w Pani życiu, w których mogłaby Pani wprowadzić więcej zmian w duchu minimalizmu? 

Na pewno, to trochę tak działa, że później coraz mniej się potrzebuje, jak chodzi o materialne rzeczy. Nie przychodzi mi teraz do głowy szczególna kategoria, ale czeka nas przeprowadzka i przy niej na pewno będę chciała zredukować jeszcze bardziej to co posiadamy. 

Z jakiej zmiany w swoim życiu, spowodowanej minimalizmem, jest Pani najbardziej dumna?  

Zmiany w sposobie myślenia o sentymentach. Ja jestem bardzo sentymentalną osobą, ale zrozumiałam, że nie muszę trzymać rzeczy, żeby zachować wspomnienia. 

Czy z obecnej perspektywy mogłaby Pani stwierdzić, czy zrobiłaby coś inaczej, jeśli chodzi o Pani przygodę z minimalizmem? 

Mogłam wcześniej o tym zacząć pisać 🙂 – jak byłam w drodze, teraz już to jest inna perspektywa.


Zapisz się na newsletter!

Otrzymuj informacje o najnowszych postach.

%d blogerów lubi to: